Thread Rating:
  • 0 Vote(s) - 0 Average
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Podróż po wyspie Fidela, 20 lat temu
#1
[Image: Cuba04.jpg]

[Image: Cuba02.jpg]

Kiedy pojechałem na Kubę dwadzieścia lat temu, nigdy nie wyobrażałem sobie, że amerykańskie samochody skonfiskowane amerykańskim mieszkańcom i wygnańcom ponad czterdzieści lat wcześniej mogą przetrwać jeszcze dwie dekady; i to może jeszcze nie koniec ! Paliwo było złe, części nie do znalezienia, silniki, wnętrza, karoseria, całkowicie połatane. Nie sądzę, żeby którykolwiek z tych gruchotów dostałby pozwolenie aby mógł krążyć po Europie, nawet w Albanii!

[Image: Cuba05.jpg]

[Image: Cuba06.jpg]

[Image: Cuba08.jpg]

[Image: Cuba09.jpg]

W tym czasie oprócz tych antyków były już samochody zachodnich marek, w tym wiele Citroën Xsara (niech żyje Francja !), Głównie jako taksówki w Hawanie lub własność członków nomenklatury.
Reply
#2
Widać, że zdjęcia nie z telefonu  Cool

Czekam na ciąg dalszy - jak i za ile się wtedy latało do Fidela?
Reply
#3
dubaj Wrote:Widać, że zdjęcia nie z telefonu  Cool

Nie, w tamtym czasie było to niemożliwe. Mój telefon był podłączony przewodem, a kabel był zbyt krótki, aby przenieść urządzenie na Kubę. W każdym razie w telefonach nie było aparatu fotograficznego!

dubaj Wrote:Czekam na ciąg dalszy - jak i za ile się wtedy latało do Fidela?

Leciałem przez Madryt, gdzie zmieniałem samolot. To był lot Paryż-Madryt-Hawana linii « Iberia ». Najtańszy jaki znalazłem. Za ile ? Nie pamiętam tego. Byłem zbyt zagubiony we frankach, pesetach, dolarach i pesos.

Ciąg dalszy nastąpi…
Reply
#4
W tym czasie oprócz tych antyków były już samochody zachodnich marek, w tym wiele Citroën Xsara (niech żyje Francja !), Głównie jako taksówki w Hawanie lub własność członków nomenklatury.

[Image: Cuba10.jpg]

[Image: Cuba15.jpg]
Reply
#5
[Image: Cuba16.jpg]

[Image: Cuba17.jpg]

Podróżowałem sam, ekonomicznie, nie podążając wcześniej ustaloną trasą, a w poszukiwaniu przygód… I z dala od infrastruktury turystycznej. Z wyjątkiem degustacji mojito w eleganckim hotelu w stolicy lub zakupu cygar z przemytu; przecież mamy prawo do dobrej zabawy, zwłaszcza gdy kosztuje trzy razy taniej niż u siebie!

[Image: Cuba26.jpg]

[Image: Cuba28.jpg]
Reply
#6
Kubańskie środki komunikacji :

Samochód amerykański w małej uliczce Hawany :

 [Image: Cuba07.jpg]

Czołg amerykański – trofeum wojenne zdobyte w czasie interwencji amerykańskiej w Zatoce Świń :

[Image: Cuba03.jpg] 

„Chicos habaneros” zastąpienie braku środków pomysłowością.
Model hulajnogi domowej roboty :

[Image: Cuba12.jpg]

[Image: Cuba13.jpg]
Reply
#7
Ten całkowicie legalny „wolny” styl życia, jeśli miał tę zaletę, że był ekonomiczny i umożliwiał kontakty z „miejscowymi”, był również źródłem „pułapek”. Tak więc „nielegalna” taksówka, która zabrała mnie z Pinar del Rio do Hawany, 150 km, zepsuła się trzy razy podczas podróży. Kierowca złościł się otwierajac maskę dymiącego silnika: „gasolina mala! "

Poza oficjalnym przebiegiem spraw wszędzie panowały kombinacje, teoretycznie nielegalne, ale powszechnie tolerowane. Każdy właściciel pensjonatu oferował atrakcyjne produkty pochodzące z czarnego rynku; cygara, langusty, w atrakcyjnych cenach. Przypomniało mi to system istniejący w Rosji oraz w ludowych demokracjach, które odwiedziłem przed upadkiem komunizmu, w tym PRL!

[Image: Cuba01.jpg]

[Image: Cuba11.jpg]

[Image: Cuba14.jpg]
Reply
#8
Nie było wymienialnego peso. Wszystko kupiowało się i sprzedawało w zielonych banknotach. Istniało peso, oficjalna waluta, którą można było kupić na czarnym rynku za dolary, ale nie można było za nią nic kupić ! Warzywa na rynku, narzędzia, może buty lub koszule poliestrowe, czyli absolutnie nieciekawe rzeczy dla turysty.

Pewnego dnia w małym miasteczku, w którym mieszkałem, ustawiono (państwowy !) kiosk z lodami na placu, ku uciesze dzieci. Lody nie były najlepsze, ale płatne w pesos. Kosztowały mnie  kilka centów. Dla dzieci oznaczało to coś, ale dla mnie prawie nic ! Szkoda, że nie można było kupić wszystkiego za pesos!

[Image: Cuba27.jpg]

[Image: Cuba18.jpg]

[Image: Cuba25.jpg]
Reply
#9
To na Kubie odkryłem mojito. Bardzo mi się spodobało. Wolałem dodawać do niego zwykłej wody niż wody gazowanej. Na wyspie nie ma wina, biada Francuzowi, ale ten kieliszek zielonkawego napoju zwieńczony eleganckim liściem mięty to coś więcej niż ersatz. Niestety! Tak jak wiele egzotycznych napojów, traci swój urok, przekraczając granice i oceany. Nigdy ouzo nie smakowało lepiej niż na tarasie na brzegu Morza Egejskiego. Raki w barze w Ankara. « Kieliszek” wódki na przyjęciu w Warszawie. Coca-cola w motelu na Dzikim Zachodzie. Kiedy wróciłem do Paryża, wróciłem do win Bordeaux i Burgundii i mojito spożywałem tylko w moich nostalgicznych snach. Ale mam miłe wspomnienia z pobytu na tym pasku ziemi, w kształcie przecinka w sercu Karaibów, ciepła jego klimatu i ludzi.

[Image: Cuba19.jpg]

[Image: Cuba22.jpg]

[Image: Cuba24.jpg]
Reply




Users browsing this thread: 1 Guest(s)