Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Lubię wszystkie podróże :)
#1
Można jeździć z biurem - wtedy właściwie nie jest to podróż, tylko wycieczka, chociaż oczywiście organizator może ustalić formułę mającą wiele cech podróży.
Uważam, że opcja z biurem ma swoje plusy i korzystam z niej wtedy, kiedy:
a) nikt ze mną nie chce jechać,
b) nie mam czasu na ogarnianie trasy i organizowanie wyjazdu,
c) chcę się wybrać daleko, daleko, w mało znane i mało turystyczne albo bardzo egzotyczne strony.
Podoba mi się to, że wszystko mam na takiej wycieczce podstawione pod nos i nie muszę się o nic martwić.

Można też jeździć na własną rękę i tu są dwie opcje:
1 - własnym samochodem (wtedy raczej po Europie i to chętniej tej bliższej miejsca zamieszkania)
2 - samolotem-tanim-lotem (wtedy im taniej, tym lepiej, więc znowu po Europie...)
Gdy się jeździ na własną rękę, zawsze się coś odkryje, są przygody i niespodzianki. Nie zawsze się ma na coś takiego nastrój, ale wtedy zawsze pozostaje wyjazd z biurem.

Najbardziej lubię jechać własnym samochodzikiem "z naroślą" (czyli dachowym kufrem), mając porobione rezerwacje przez booking.com, który to serwis sprawdza się nam całkiem dobrze. W ubiegłym roku strzeliliśmy sobie autorską trasę pt. "Co nowego w KDL-ach", która biegła kolejno przez Ukrainę, Rumunię, Węgry, Słowację i Czechy. Miały być jeszcze wschodnie Niemcy, ale urlop nie był, niestety, z gumy i sprawa wschodnich Niemiec spadła z wokandy jeszcze w Warszawie. A w tym roku ćwiczymy opcję samolotową z wynajmem auta (ale wszystko na własną rękę) - wybieramy się na Sycylię. Prawie wszystko już załatwione Smile

Co do zakwaterowania, to lubię ładnie położone kempingi i namiot (mieliśmy bardzo wygodny i ogromny, ale się już niestety rozleciał, więc na razie ta opcja odpada). Lubię też skromne kwatery prywatne, chociaż ta skromność ma swoje granice, muszą być udogodnienia, natomiast plusem jest mała ilość innych gości. Pomieszkujemy też w dużych pensjonatach, małych hotelach i czasami, kiedy już nie ma innego wyjścia, w hostelach - tak jest, kiedy rezerwujemy noclegi przez booking.com.

Wytrzymamy wiele niewygód związanych z noclegami, o ile zdawaliśmy sobie z nich sprawę z góry. Jak się trzeba przekimać w aucie, to się kima, rano gotuje mocna kawkę na maszynce i jedzie się dalej. Jak trzeba rozbijać namiot na dziko, myć się w rzece i spać z zajęczym sercem, to też można - byleby nie za wiele nocy. Czasem sypiamy też pod gołym niebem, ale tylko wtedy, kiedy w pobliżu nie ma niedźwiedzi. Natomiast niespodzianki noclegowe wynikające z nieuczciwości gospodarzy to coś, czego nienawidzimy. Niestety, zdarzają się - na szczęście nie za często.

W kwestii wyżywienia jest tak, że najlepiej jest pomieszać pół na pół stołowanie się w knajpach i samodzielne gotowanie, poprzedzone zakupami na lokalnym bazarze. Staramy się w miarę możliwości gotować w plenerze, czyli "na Makłowicza". A niedawno przypomnieliśmy sobie czasy archaiczne i zabraliśmy do Danii słoiki z domowymi obiadkami, na miejscu tylko się robiło ryż, makaron albo ziemniaczki, do tego pomidor-ogórek i było świetnie.

Miejsce - czyli cel podróży - obieramy pod wpływem widzimisię i lubimy wszystko: góry i morze, lasy pełne zwierza i grzyba, bezludne zimne bagna, ale również urokliwe wioski i miasteczka, a nawet - acz najmniej - pełne zgiełku miasta. Wędrówki w naturze i wyprawy kajakowe to ulubiony sposób spędzania czasu. Może być też zwiedzanie zabytków. Wszystko jest ciekawe, a najciekawsza jest różnorodność. Każdy, kto z nami kiedyś wybrał się na wakacje, mówi potem, że tyle różnych rzeczy w całym swoim życiu nie widział. Ha!

Czyli lubię wszystkie podróże, małe i duże, bliżej natury i bliżej kultury, letnie i zimowe.
A Wy?
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości